Wars i Sawa

Dawno, dawno temu, kiedy nasz kraj porastały lasy pełne starych, potężnych drzew i dzikiej zwierzyny, w maleńkiej osadzie u brzegu Wisły mieszkał młody, silny rybak imieniem Wars. W rodzinie Warsa wszyscy mężczyźni, z dziada pradziada, trudnili się rybołówstwem i cieszyli najwyższym szacunkiem w okolicy.

Mieszkańcy osady żyli skromnie, żywili się leśnymi owocami i dziką zwierzyną, a dzieciom czas upływał na wspólnych zabawach i nauce tego, czym trudnili się ich rodzice.

Wars był samotnikiem, który uwielbiał spędzać czas na łonie natury. Właściwie każdą chwilę poświęcał albo ciężkiej pracy, albo wypoczynkowi nad brzegiem rzeki. O tym, jak dobrym był rybakiem, krążyły legendy po całej okolicy. Z każdego połowu wracał on bowiem z sieciami pełnymi dorodnych ryb. Nieraz musiał na łódź – zbudowaną siłą własnych rąk – zabierać ze sobą nawet któregoś z osadników, by pomógł mu w wydobyciu wszystkich sieci.

Siła, wytrwałość i spryt nie były jednak jedynymi cechami Warsa. Uchodził on także za szlachetnego młodzieńca o wielkim sercu. Zawsze gotów był nieść pomoc innym i chętnie rozdawał swoje ryby tym, którzy tego potrzebowali – wdowom, sierotom, chorym i biedakom. Wszyscy Warsa cenili i odnosili się do niego z wielkim szacunkiem.

Największą radością napawały rybaka te chwile, kiedy mógł odpocząć nad brzegiem Wisły. Za dnia rozkoszował się szumem wody i śpiewem ptaków, nocą radował się ciszą. Nieraz do rana obserwował tarczę księżyca odbijającą się w tafli wody, nieraz też zasypiał pod gołym niebem, ukołysany cichymi szeptami rzeki.

Pewnego letniego wieczoru, kiedy mieszkańcy osady udali się na spoczynek, Wars postanowił uciąć sobie drzemkę w ulubionym miejscu nad brzegiem rzeki. Kiedy zmęczony ułożył się wśród trzcin, jego uszu dobiegł śpiewny głos młodej dziewczyny. Zaintrygowany, najciszej jak potrafił, zakradł się bliżej rzeki i uważnie rozejrzał, próbując odgadnąć, do kogo może należeć ten niebiański głos. Wtem jego oczom ukazała się bajecznie piękna dziewczyna o lśniących złotych włosach, spływających kaskadą wzdłuż pleców. Piękna nieznajoma przez chwilę śpiewała jeszcze, kołysząc się w rytm swej melodii, po czym  zanurzyła się w wodzie i płynąc z gracją, oddaliła się w kierunku przeciwnego brzegu. Wtedy też rybak dostrzegł, że zamiast nóg, dziewczyna ma… rybi ogon.

– Och, to syrena! – zawołał cicho, przejęty jej widokiem i poczuł, jak jego serce wypełnia się ciepłem. Znał legendy o syrenach od dzieciństwa i nigdy nie przypuszczał, że kiedykolwiek jedną z tych pięknych istot zobaczy.

Odtąd Wars nie umiał już zapomnieć o dziewczynie i każdej nocy wypatrywał jej przybycia, czując, że z każdym dniem darzy ją coraz silniejszym uczuciem.

Gdy nastała wiosna kolejnego roku, Wars po ciężkim dniu wypełnionym pracą, udał się nad rzekę później niż zwykle. Jego skradanie się wśród trzcin nie uszło uwagi dziewczyny, która pisnęła z przerażenia.

– Wybacz mi, o, piękna pani, nie chciałem cię przestraszyć! – krzyknął rybak, zanurzając się w rzece po pas. – Jestem tylko prostym człowiekiem, który onieśmielony twą urodą i zafascynowany twym głosem przychodzi tu każdego wieczora, by słuchać twoich pieśni.

– Zaskoczyłeś mnie, Warsie – odpowiedziała cicho dziewczyna, spuszczając wzrok.

Zarumieniony rybak zatrzymał się na chwilę.

– Skąd znasz moje imię, pani?

– Wiele razy obserwowałam cię na twojej łodzi, Warsie. Dlatego właśnie pojawiłam się tutaj, czekając na to, aż kiedyś przyjdziesz i mnie dostrzeżesz. Na imię mi Sawa.

– Och, Sawo, pokochałem cię od pierwszej chwili, w której się zobaczyłem. Tak bardzo chciałbym móc uczynić coś, byśmy byli razem.

Dziewczyna podpłynęła bliżej rybaka i cicho powiedziała:

– Pewna stara legenda głosi, że jeżeli syrena zakocha się z wzajemnością w mężczyźnie, a ich pocałunek będzie pocałunkiem miłości, jej rybi ogon zniknie i znów stanie się kobietą.

Na to Wars ujął twarz syreny, przyjrzał się jej pięknym, niebieskim oczom i złożył pocałunek na jej ustach. Przez ciało dziewczyny przeszedł dreszcz, a po chwili była ona już prawdziwą kobietą.

Odtąd Wars i Sawa żyli długo i szczęśliwie, a osada, którą razem stworzyli, została na ich cześć nazwana Warszawą. Dziś to miejsce jest stolicą Polski.

 

Autor: Klaudyna