Mała Złośnica Zuzia

Zuzia nie była grzeczną dziewczynką. Lubiła grymasić przy stole, niszczyć zabawki i tupać ze złości, gdy coś jej nie odpowiadało. Mama i tata każdego wieczora cichutko dyskutowali w kuchni o tym, co począć z tą Małą Złośnicą. Tatę aż głowa codziennie od zmartwień bolała, mamie zaś zdarzało się z nerwów płakać. Zuzia w tym czasie spała spokojnie, śniąc często o kolejnych psotach.

Gdy widziała kałużę – wskakiwała w nią i skakała tak długo, aż była cała mokra, a mama na ten widok załamywała ręce, wiedząc, że czeka ją dodatkowe pranie. Gdy Zuzia dostrzegała, że inna dziewczynka chce pójść na huśtawkę – puszczała się biegiem, by ją wyprzedzić. W przedszkolu chowała przed dziećmi zabawki i nigdy nie chciała podzielić się z nikim czekoladą.

Nie ma co – Zuzia była prawdziwą Małą Złośnicą!

Sposobu na to, jak poskromić Zuzię, szukali wszyscy – urocza pani przedszkolanka, zmartwione tupaniem sąsiadki, babcie i dziadkowie oraz kilka cioć. Nikt nie mógł nic na tę Małą Złośnicę poradzić.

Któregoś dnia w przedszkolu Zuzi pojawiła się nowa koleżanka – Pola. Pola miała dwóch starszych braci i była bardzo odważna – nie bała się najwyższej zjeżdżalni, łapała pająki, bawiła się z chłopcami i nie dawała sobie w kaszę dmuchać! To właśnie ona pierwsza zebrała się na odwagę, by powiedzieć Zuzi Małej Złośnicy, że zachowuje się nieładnie.

Zuzia bardzo chciała się z Polą zaprzyjaźnić – wszystkie dzieci za nią przepadały i uwielbiały spędzać z nią czas. Pola jednak, widząc, że Zuzia lubi dokuczać innym, nie chciała mieć z nią nic wspólnego. Powiedziała też koleżankom i kolegom, żeby głośno sprzeciwiali się Zuzi, gdy ta znów będzie wobec nich niegrzeczna.

Któregoś dnia nasza Mała Złośnica zauważyła, że żadne z dzieci nie chce się z nią bawić. Do tej pory się to nie zdarzało – koleżanki odrobinę się jej bały i zawsze wolały być dla niej miłe. Najpierw była zła – tupnęła nogą, usiadła w kącie i stwierdziła, że skoro dzieci nie chcą się z nią bawić, to ona nie będzie o to zabiegać. Nudziła się jednak ogromnie, nie miała też komu sprawiać psikusów i szybko przekonała się, że samotna zabawa wcale nie jest tak fajna, gdy inne dzieci spędzają czas razem.

Na drugi dzień poskarżyła się pani przedszkolance, że przedszkole ją smuci, że nie ma tu co robić i że wszyscy przestali z nią rozmawiać.

Pani Ania uśmiechnęła się ciepło i spojrzała w kierunku pozostałych dzieci.

– Wiesz, Zuziu, dzieci naprawdę lubią, gdy się z nimi bawisz, gdy śpiewacie razem piosenki i wyklejacie obrazki. Przeszkadza im jednak, gdy zabierasz zabawki, krzyczysz i jesteś niegrzeczna.

– Nawet jeśli przestanę, to one i tak teraz zawsze będą wolały bawić się z Polą – burknęła ze smutkiem dziewczynka.

– Myślę, że możecie bawić się wszyscy razem – odpowiedziała pani.

Zuzia spojrzała smutno w kierunku koleżanek.

– Nie – rzekła. – Pola nigdy nie będzie chciała się ze mną bawić.

– A ja myślę, że po prostu chciała dać ci nauczkę. Wystarczy, że przeprosisz i przestaniesz dokuczać innym.

Dziewczynka długo rozmyślała nad słowami pani przedszkolanki. W końcu cichutko zbliżyła się do budujących wieżę z klocków dzieci i zapytała:

– Czy będziecie się ze mną bawić, jeżeli obiecam, że dłużej nie będę Małą Złośnicą? Stworzyliście piękną budowlę i daję słowo, że jej nie zniszczę.

Dzieci uśmiechnęły się radośnie, a Pola objęła Zuzię ramieniem:

– Nareszcie! Bardzo chciałam cię poznać, wszyscy mówią, że masz najlepsze pomysły w całej grupie.

Zuzia uśmiechnęła się szeroko i pierwszy raz pomyślała, że naprawdę warto być miłą dla innych.

 

Autor: Klaudyna