Karolinka, która nie chciała sprzątać w pokoju

 

Nie przeszkadzało jej, że sukienki się gniotą, zwinięte gdzieś w jeden kłębek na podłodze. Nie robiło na niej wrażenia, że nogi lalek leżą gdzieś indziej niż ręce i że wśród jej zabawek właściwie niczego nie można znaleźć. Karolinka po prostu była bałaganiarą i nie chciała sprzątać w swoim pokoju. Lubiła co prawda wszystkie te misie, lalki, klocki, puzzle i gry, ale nie aż tak bardzo, żeby codziennie je układać i trzymać zawsze w odpowiednim miejscu.

Na nic zdawały się krzyki mamy, groźby taty i narzekania babci. Karolinka nie lubiła sprzątać, więc po prostu tego nie robiła.

Któregoś dnia, kiedy znudzona ułożyła się do popołudniowej drzemki, dziewczynka dostrzegła, że przez szparę zza szafy wyszła maleńka istotka i ma cokolwiek niezadowoloną minę.

– Kim jesteś? – zapytała przestraszona, nakrywając się kocem po samą szyję.

– Jestem Małą Wróżką i przyszłam się wyżalić. W tym twoim bałaganie zgubiłam swojego ulubionego misia. Jestem bardzo smutna, że od kilku dni nie mogę go znaleźć.

– Och nie! – Karolcia krzyknęła przejęta i aż usiadła. Omiotła wzorkiem pokój – góry zabawek piętrzące się w każdym kącie, rajstopy zwisające z parapetu, ubrania rozrzucone to tu to tam – i aż jęknęła z rozpaczy. – Obawiam się, droga Wróżko, że go nie znajdziemy.

Wróżka wzniosła się w powietrze i zawirowała przed nosem dziewczynki. W jej oczach można było dostrzec łzy.

– Nie bądź smutna – odparła Karolinka. – Ja… Ja spróbuję, obiecuję.

Na to Mała Wróżka uśmiechnęła się radośnie i przycupnęła na ramieniu dziewczynki. Karolcia z przejęciem pogładziła maleńką istotę po lśniących błękitnych włosach i ciężko wzdychając raz jeszcze rozejrzała się po pokoju.

– Naprawdę nie wiem, jak mogłam dopuścić do takiego bałaganu – mruknęła, zawstydzona. – I nawet nie mam pojęcia, jak to wszystko ogarnąć.

Na to Mała Wróżka uśmiechnęła się promiennie i rzuciła krótko:

– Ja ci w tym pomogę.

Kolejne godziny upłynęły Karolince na segregowaniu zabawek, składaniu ubranek, wyrzucaniu papierków do kosza i odkładaniu wszystkich przedmiotów na odpowiednie miejsca. Mimo że dziewczynka ciężko pracowała, wciąż miała wrażenie, że cały pokój tonie w bałaganie, a smutna Mała Wróżka wciąż nie dostrzegała nigdzie swojego zagubionego misia.

– Nie poddawajmy się – szepnęła do dziewczynki. – Po każdym trudzie przychodzi nagroda.

Więc Karolcia dalej pracowała. Bolały ją ręce i nogi i czuła, że niebawem braknie jej sił, ale tak bardzo chciała pomóc Małej Wróżce, że nie zwracała na to uwagi. W końcu zmęczona przysiadła na łóżku i z zadowoleniem stwierdziła, że pokój lśni czystością. Rozejrzała się za Małą Wróżką, ale nigdzie nie było. Zajrzała nawet za szafę, ale tam z kolei było zbyt ciemno, by mogła coś dostrzec. Pomyślała, że może maleńka istotka znalazła swojego misia i z radości szybko wróciła do siebie. Ucieszyło ją to i zasmuciło, bo to popołudnie spędzone z Małą Wróżką było naprawdę miłe. Nie dość, że mogła jej pomóc w poszukiwaniach, to jeszcze sama znalazła skarby, o których już dawno zapomniała – ulubioną piłkę w kropki, kolorowe spinki do włosów, koszulkę z pieskami z ukochanej bajki, muszelki zebrane na plaży i wisiorek z bursztynów kupiony nad morzem. Wprost nie mogła uwierzyć, że te przedmioty były wokół niej, a ona zupełnie zapomniała o ich istnieniu!

Rozmyślania Karolinki przerwało ciche pukanie do drzwi.

– Mam coś dla ciebie – rzuciła wesoło mama. – Tak ciężko dziś pracowałaś, że zasłużyłaś na prezent.

Dziewczynka uśmiechnęła się z zadowoleniem i z dumą raz jeszcze rozejrzała po pokoju. Mama przysiadła obok i wyciągnęła w kierunku córki mały przedmiot. Kiedy Karolcia przyjrzała się mu bliżej, dostrzegła, że to figurka przedstawiająca misia.

– Obiecuję, że nigdy go nie zgubię – powiedziała i przytuliła się do mamy. – Jesteś prawdziwą dobrą wróżką, wiesz?

Mama uśmiechnęła się tylko i przytuliła córkę mocniej do siebie. Wiedziała, że Karolinka już nigdy nie pozwoli na to, by jakikolwiek miś zagubił się w jej pokoju.

 

Autor: Klaudyna