Papierek

Pstryk… jak łatwo zgasić światło. Wystarczy aby pani przedszkolanka nacisnęła palcem biały przycisk i wnet robi się ciemno. Wszystkie dzieci opuściły już nasze przedszkole. Rodzice zabrali je do domu. Niestety, dzieci nie zrobiły tego samego ze mną. Jestem mały papierek i leżę sobie samotnie rzucony gdzieś w pokoju obok stolika małej Zuzi, która kończyła rysować portret swojego pieska. Niestety, gdy tylko zobaczyła tatusia w drzwiach przedszkola rzuciła wszystko i uczepiła się jego szyi. Na prośbę pani nauczycielki wróciła i posprzątała swoje rzeczy ale zrobiła to na tyle nieudolnie, że zostawiła mnie na ziemi! Każde dziecko wie, że nie jest to moje miejsce. Powinienem spędzić noc z moimi braćmi papierkami i tatą blokiem rysunkowym w śmietniku. Bez nich czuję się taki samotny!

Postanowiłem działać. W końcu papierek ze mnie nie byle jaki. Muszę sam odnaleźć drogę do śmietnika aby spędzić noc razem z moją rodziną. Strasznie boję się ciemności i nie mogę zasnąć kiedy jestem sam. Tylko jak odnaleźć drogę kiedy w około panuje całkowity mrok?

Może spróbuję po omacku? Dotknę ręką ściany i będę turlał się wzdłuż niej aż trafię prosto do śmietnika. Nie, to byłoby zbyt proste. Poza tym mogę trafić do łazienki. Jest to miejsce pełne wody a więc straszne dla każdego papierka! Musimy być suche, inaczej możemy rozmoknąć a wtedy koniec! Każdy papierek o tym wie i dlatego panicznie boimy się wody. Naszym przeznaczeniem jest trafić do śmietnika aby zostać poddanym recyclingowi. Dzięki temu zyskujemy drugie życie i znowu możemy trafić do przedszkola, tym razem jako papier toaletowy. Takie jest nasze przeznaczenie i każdy papierek musi je wypełnić. O nie, nie trafię do łazienki. Nie mogę rozmoknąć. Muszę znaleźć inny sposób!

Może gdybym był papierową łódką nie musiałbym bać się wody? Unosił bym się na jej tafli niczym jesienny listek, który wpadł do kałuży. Miałbym piękny, zaginany żagiel, burtę i kajuty w środku dla moich wyimaginowanych pasażerów. Mógłbym udawać starodawny parowiec i ciąć fale wody niczym ogromna stalowa łódź a nie mała papierowa łódeczka. Nie straszna byłaby mi wtedy ani woda w łazience ani w kuchni ani nawet w kałuży przed wejściem do przedszkola!

Gdybym był pieskiem zaszczekałbym aby moi rodzice mogli mnie odnaleźć. Niestety papierek nie ma głosu. Jestem niemy jak ryba.

Gdybym był masywną kartką z bloku technicznego nie bałbym się niczego. Miałbym grubą skórę, która ochroniłaby mnie przed każdym niebezpieczeństwem. Każdy mógłby rysować po mnie zaostrzonym ołówkiem nie bojąc się, że mnie skaleczy. Nie wchłaniałbym wtedy wody więc łazienka nie byłaby taka straszna…

Gdybym był ptakiem to uniósłbym się w powietrze i pofrunął wysoko, prosto do śmietnika w objęcia mojej rodziny. Niestety, nie mam skrzydeł i nie umiem latać. Kiedy byłem jeszcze kartką papieru marzyłem o tym, żeby w przyszłości zostać papierowym samolotem. Miałbym wtedy czubek, ogon i skrzydła. Mógłbym przemierzać bezkresne przestrzenie pokoju aż bezpiecznie wylądowałbym w śmietniku. Skończyłem jednak jako rysunek małej Zuzi i teraz jestem całkowicie zależny od woli dzieci, które trzymają mnie w swojej rączce.

Niestety, jestem tylko zwykły papierek…

Nie mogę się jednak pooddawać. Muszę znaleźć sposób aby trafić do śmietnika. Już wiem! Położę się na ziemi i będę pomalutku turlał się w kierunku kosza. Tylko jest jeden problem. Ja nie wiem gdzie on jest! Mała Zuzia miała mnie tam zaprowadzić i pokazać miejsce składowania papierków ale zapomniała. W każdym przedszkolu stoją oddzielne kosze na różne rodzaje śmieci. Jest kosz na szkło białe i kolorowe. Jest też na tworzywa sztuczne oraz metale. Jest kosz na papierki, takie jak ja. Oddzielnie stoją pojemniki na odpady biodegradowalne oraz najstraszniejszy – na odpady zmieszane! Tam może znaleźć się dosłownie wszystko co nie podlega zbiórce selektywnej! Mogą tam być i zużyte pieluszki i odpady kuchenne i porwane skarpetki a nawet wystudzony popiół z palarni. O zgrozo! Tak kosz z odpadami zmieszanymi to najstraszniejsze miejsce gdzie może trafić samotny papierek. Lepiej zostanę tu gdzie jestem. Wolę leżeć rzucony gdzieś w pokoju obok stolika małej Zuzi i czekać aż ktoś mnie podniesie niż trafić do śmietnika na odpady zmieszane.

Tylko, że spędzenie tej nocy samotnie też nie wydaje się najlepszym pomysłem. W nocy wszystkie światła są zgaszone i w pokoju robi się bardzo ciemno. Musze się Wam przyznać, że boję się ciemności. Gdy tylko usłyszę jakiś hałas dobiegający zza ściany podskakuję do góry niczym piłeczka kauczukowa. Poza tym bardzo boję się zasnąć. Kiedy śpię samotnie często śnią mi się koszmary. W jednym z nich byłem świstkiem papieru na którym napisano bardzo obraźliwy list. W innym zostałem bloczkiem, na którym wypisuje się mandaty drogowe. W jeszcze innym przerobiono mnie na jednorazową chusteczkę higieniczną. To są straszne rzeczy jakie mogą spotkać papier. Jeszcze jak byłem ryzą marzyłam, że trafię w ręce artysty-plastyka, który namaluje na mnie piękny obraz. Trafię do galerii albo muzeum i ludzie będą płacić za bilety żeby przychodzić mnie oglądać. Zrobią mi mnóstwo zdjęć i trafię okładki kolorowych czasopism poświęconych sztuce. Trafiłem do przedszkola w ręce małej Zuzi więc byłem bardzo blisko spełnienia swoich najskrytszych marzeń. Nawet namalowano na mnie rysunek. Niestety nie został dokończony. I teraz leżę sobie samotnie, tęskniąc za moją rodziną i marząc o tym aby trafić do śmietnika.

W nocy najgorsza jest ta samotność. Otaczająca nas ciemność i brak innych papierków dookoła powoduje, że wyobraźnia zaczyna pracować. Poza tym nocą są jeszcze te okropne przeciągi. Wiatr, który dostaje się przez szpary w oknie potrafi unieść nawet sporej wielkości kartki papieru i przemieścić je do pokoju obok a nawet jeszcze dalej. Zawsze bałem się przeciągu tak samo mocno jak ciemności.

Próbowałem zasnąć aby nie myśleć o otaczającej mnie ciemnej nocy ale nie udało mi się to. Nawet nie wiedziałem czy mam otwarte oczy czy zamknięte gdyż i tak widziałem przed sobą tylko ciemność. Tymczasem ja boję się ciemności. Zdecydowanie wolę światło. Pewnie myślicie sobie, że jestem nierozważny. W końcu każde dziecko wie, że tam gdzie jest światło musi być też ogień a ogień jest strasznie niebezpieczny dla papieru. Możemy spalić się na popiół. Ja jednak wolę nawet najjaśniejszy ogień niż wszechogarniający mrok jaki zapada po tym jak pani przedszkolanka zgasi światło. W nocy w przedszkolu jest naprawdę ciemno.

Aby nie bać się postanowiłem sobie pośpiewać. Co prawda papierki nie potrafią mówić ale za to potrafią pięknie śpiewać. Nie przypadkowo muzycy zapisują nuty właśnie na papierze a nie na kawałkach materiału lub plastiku. Jesteśmy bardzo muzykalni. Niestety ze strachu zapomniałem treści wszystkich piosenek, które śpiewaliśmy tego dnia w przedszkolu. Próbowałem sobie przypomnieć chociaż jedną ale nic z tego. Marzyłem o tym aby wyśpiewać sobie drogę do śmietnika!

Tak leżąc i marząc minęła całą noc. Rano, gdy już świtało do przedszkola weszła pani sprzątaczka. Gdy tylko zobaczyła mnie na ziemi, natychmiast podniosła i wrzuciła do pojemnika na śmieci. Nareszcie! Odnalazłem moją rodzinę. Są tam wszyscy moi bracia papierki oraz mój tato blok rysunkowy. Razem zawsze jest nam raźniej. Teraz wszyscy możemy czekać aż pani sprzątaczka wyciągnie nas razem z pozostałymi odpadkami, wrzuci do śmietnika za przedszkolem i trafimy na recycling. Przejdziemy przez jego wszystkie fazy od składowania w magazynie przez rozwłóknianie, mechaniczne usuwanie zanieczyszczeń i odbarwianie aż po bielenie. Gdy cały proces się już zakończy dostaniemy nowe życie. Ciekawe gdzie wtedy trafię?

Kilka tygodni później…

Mała Zuzia jak zwykle dużo pije wody. Musi więc często chodzić do toalety. Niestety skończył się w niej papier. Zuzia nauczona w domu przez rodziców wiedziała, że musi poprosić panią przedszkolankę o nowy. Tak też zrobiła a pani wyjęła z szafy nową rolkę papieru. I może nie uwierzycie w moje szczęście ale tą rolką papieru byłem ja! Zuzia już po chwili rozpoznała moje nowe wcielenie. Teraz miałem wydrukowane kolorowe motylki i inne wzorki. Bardzo się Zuzi spodobałem. Dziewczynka postanowiła, że nie użyje mnie w łazience tylko spełni moje najskrytsze marzenie i namaluje na mnie najpiękniejszy obraz w swoim życiu. Jak postanowiła tak też zrobiła. W taki oto sposób, dzięki segregowaniu odpadów trafiłem do galerii i mogę wisieć teraz przed Wami. Zgadnijcie drogie dzieci, co może być na mnie namalowane?

 

Autor: Karol